SZACUNEK DO INNYCH I ICH RZECZY
W tym miesiącu rozmawialiśmy z dziećmi o szacunku do innych oraz do wspólnych rzeczy. Inspiracją były historie bł. Laury Vicuña i bł. Joanny Beretty Molli, które swoim życiem pokazywały dobroć, troskę i wrażliwość na drugiego człowieka. Dzieci uczyły się, jak ważne są życzliwe słowa, pomaganie innym, dbanie o zabawki i szanowanie rzeczy należących do kolegów oraz wspólnego otoczenia.
Laura Carmen Vicuña urodziła się 5 kwietnia 1891 roku w Santiago w Chile.
W 1900 roku Laura przeniosła się wraz z siostrą Julią Amandą do przyszkolnego internatu Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych. Była wzorową uczennicą: rozmodloną, posłuszną siostrom, pomocną dla rówieśniczek, zawsze gotową do wszelkich poświęceń. W następnym roku przystąpiła do Pierwszej Komunii Świętej z takim samym zapałem i żarliwością, jak niegdyś św. Dominik Savio, którego to objęła sobie za wzór.
Po śmierci ojca modliła się za matkę, która weszła w nowy związek niemałżeński. Laura zauważyła grzeszne życie matki i brak przyjmowania Eucharystii. Od tej pory Laura jeszcze gorliwiej się modliła oraz ofiarowała cierpienia w intencji nawrócenia matki. W 1902 roku przybrany ojczym Laury zaczął jej pożądać. Ona stanowczo broniła się przed napastnikiem, co bardzo go rozzłościło.
Z całego serca pragnęła zostać Córką Maryi Wspomożycielki Wiernych, jednak ze względu na matkę, żyjącą w grzechu, jej prośba została odrzucona. Ofiarowała swoje życie Bogu w intencji nawrócenia matki. Została pobita przez Mora za bronienie swej niewinności. W swoją ostatnią noc wyznała: „Mamo umieram! Przez długi czas prosiłam Jezusa, poprzez ofiarowanie własnego życia, abyś na nowo powróciła do Boga… Mamusiu, czy zanim umrę, zobaczę ciebie nawróconą?”. Matka odpowiedziała: „Obiecuję, że zrobię wszystko, o co mnie poprosisz”.
Narodzona dla Nieba: 22 stycznia 1904 roku, mając niespełna 13 lat
Jej klucz do świętości: Jej prawość, odwaga, zaufanie Maryi Wspomożycielce, sprawiły, że stała się wzorem dla dziewcząt, dzisiaj jeszcze bardziej aktualnym. Ale nie tylko oddanie życia czyni ją wzorem dla młodych. Była pełna codziennej dobroci i miłości. Służyła pomocą w nauce, w pracach, brała na siebie cięższe obowiązki. Koleżanki kochały ją i podziwiały, ale zdarzały się też przypadki złośliwości. Reagowała na te wybryki ze spokojem i wyrozumiałością. Do wszystkich odnosiła się serdecznie, otaczając troską najmłodszych. Patrząc na nią trudno było przypuszczać, że za uśmiechem kryje się ogromne cierpienie fizyczne i duchowe. Emanowała miłością i radością Bożą, w której kryła się tajemnica bycia całkowicie dla innych. Kochała Jezusa, długie godziny spędzała przed tabernakulum i zapalała swoją gorliwością innych. Pragnęła jak Maryja mieć serce czyste, aby mógł w nim mieszkać tylko Bóg.
Powiedziała: „Po pierwsze: O mój Boże, chcę Cię kochać przez całe życie; dlatego oddaję Ci duszę, serce i całą siebie. Po drugie: Wolę raczej umrzeć niż obrazić Cię grzechem: dlatego chcę wyrzec się wszystkiego, co mogłoby mnie od Ciebie oddalić. Po trzecie: Postanawiam, na ile mnie stać, zrobić wszystko, abyś był znany i kochany; postanawiam też wynagradzać obrazę, jaka Cię spotyka każdego dnia od ludzi, zwłaszcza od osób z mojej rodziny. Boże mój, daj mi życie naznaczone miłością, umartwieniem, ofiarą”.
Swoim orędownictwem szczególnie wspiera: rozbite rodziny i skłócone małżeństwa.
Joanna Beretta-Molla przyszła na świat na świat 4 października 1922 r. w pobożnej, wielodzietnej rodzinie w Magencie k. Mediolanu. W czasie studiów medycznych intensywnie działała w Akcji Katolickiej i Stowarzyszeniu św. Wincentego à Paulo. Zachowane z tego okresu dokumenty świadczą o ogromnej dojrzałości jej wiary.
Jednocześnie Joanna interesowała się modą, przeglądała żurnale – była elegancką i zadbaną kobietą. Umiała prowadzić samochód, co w tamtych czasach było rzadkością wśród kobiet. Jedna z przyjaciółek mówiła o św. Joannie: „Joanna miała usposobienie łagodne, a oblicze promienne, ale była bardzo spokojna, duszę miała czystą, a serce hojne. Roztaczała wokół siebie wielki spokój, miała wiarę, którą zarażała innych – wszystkie osoby, które się z nią widywały, czuły się przywoływane przez Kościół”.
W swojej praktyce lekarskiej kierowała się czterema zasadami. Po pierwsze: dobrze wykonywać swoje obowiązki i pogłębiać wiedzę. Po drugie: być uczciwym lekarzem, by zdobyć zaufanie pacjentów. Po trzecie: otaczać chorego serdeczną troską, bo kto dotyka ciała pacjenta, ten dotyka Ciała Pana Jezusa. Po czwarte: lecząc ciało, pamiętać także o duszach swoich podopiecznych.
24 września 1955 r. Joanna poślubiła inżyniera Piotra Mollę. Urodziła troje dzieci: Pierluigiego, Marię Zytę i Laurę. W 1962 r. miało urodzić się kolejne dziecko. Okazało się jednak, że życie maleństwa jest zagrożone – w macicy matki zaczął rozwijać się włókniak. Lekarze zaproponowali usunięcie nowotworu razem z macicą – oznaczałoby to jednak śmierć dziecka, na co nie mogła się zgodzić Joanna. „Jeśli trzeba będzie wybierać między mną a dzieckiem – żadnych wahań. Żądam, abyście wybrali dziecko” – powiedział wtedy do męża.
W Wielką Sobotę przyszła na świat zdrowa córka – Joanna Emanuela. Niestety, stan matki szybko się pogarszał. Tydzień później, 28 kwietnia 1962 r., umarła. Oddała swoje życie za dziecko, by mogło się bezpiecznie urodzić.
Św. Joanna jest patronką lekarzy, małżeństw, rodzin, dzieci poczętych, matek w stanie błogosławionym, Akcji Katolickiej i naszą – Obrońców Cywilizacji Życia. Jej wspomnienie obchodzone jest 28 kwietnia.